Chow chow 2.0

Po odejściu Marsa przygniotła nas pustka. Fatalne humory i szarość dnia. Szybko zapadła decyzja o kupnie kolejnego psiaka, rasę już pokochaliśmy, więc oczywistym było, że dom damy kolejnemu chowowi. Wybór hodowli był przynajmniej dla mnie jasny. Osłuchałam się opinii i zdecydowałam, znów błyskawicznie, ale tym razem dobrze. 

 Udało mi się jeszcze przed odbiorem obejrzeć maleństwa. Dostałam na ręce pierwszą z suczek (bo tym razem sunia miała być naszym dzieckiem) i… Żadnego innego psa na świecie mogłoby dla mnie nie być! Miłość od pierwszego wejrzenia w ten cudowny, spokojny pyszczek. Mała puchata klucha chyba dobrze czuła się na moich kolanach, gdyż dłuższy czas chętnie na nich siedziała. Oglądałam w tym czasie jej siostry, jednak najwięcęj emocji wzbudziła we mnie dziewczynka z brązową wstążeczką. 

 Dni do odbioru, skrupulatnie liczone nie tylko przez nas ale i przez znajomych ciągnęły się w nieskończoność. Całe szczęście był niemal ciągły dostęp do nowych informacji o szczeniętach, a czasem i zdjęcia. 

 W końcu nadszedł dzień odbioru malucha. W drogę wybrały się z nami jeszcze przygarnięte z grupy transportowej myszoskoczki i bardzo grzeczny chomik syryjski (który spędził ze mną w pracy niemal cały dzień objadając się i śpiąc na zmianę), które wysiadły po drodze trafiając w ręce nowych lub tymczasowych właścicieli. 

 Godzina zero! Odbieramy piękną puchatą kulkę, która już tak perfekcyjnie spokojna i grzeczna nie jest i zabieramy w podróż do nowego domu. Tyle : szczęścia!  

Pierwsze chwile u nas upłynęły na zwiedzaniu i zaspokajaniu ciekawości. Psina szybko pokazała nam, jaki ma donośny głosik i jak nie zawaha się go używać. Próbowała nas również przekonać, że sen w nocy nie jest niczym istotnym i można go sobie śmiało darować. 

Livia Radoszowska Duma. Tak brzmi pełne oficjalne imię naszej malutkiej. Samo Livia wymyśliłam ja i na szczęście zostało ono zaakceptowane i nadane szczenięciu. 

Livia jeszcze w drodze do domu


Tutaj w swoim legowisku. Przyznam, że byłam zdumiona, ale i zadowolona, że chce w ogóle w nim leżeć. Chciała, a ile razy to już niestety na palcach można zliczyć

Iiiiii mamy pierwszy foch, uchwycony w dodatku 😉

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s